uwolnić WOLNOŚĆ

Maria Eugeniusz (1894-1967)

W Polsce o. Maria-Eugeniusz jest znany przede wszystkim dzięki swoim dziełom: Chcę widzieć Boga (Kraków 1998) oraz Jestem córką Kościoła (Kraków 1984). Przyjrzyjmy się jednak bliżej tej fascynującej postaci karmelity bosego, pełniącego w Zakonie ważne funkcje: przeora, prowincjała, definitora generalnego i wikariusza generalnego. Poznajmy bliżej założyciela Instytutu Świeckiego Notre-Dame de Vie, składającego się z osób świeckich (kobiet i mężczyzn) oraz kapłanów, powołanych, aby dawać świadectwo o obecności Boga żywego w świecie. Poznajmy także niezawodnego przewodnika duchowego na drodze ku świętości dla każdego.

Karmelita

O. Maria-Eugeniusz wstępuje do Karmelu w wieku 28 lat. Jest rok 1922. Droga, która go tam wiedzie, jest wyboista. Urodzony 2 grudnia 1894 r. w małej miejscowości le Gua w Aveyron (południowo-zachodnia Francja), Henryk Grialou jest trzecim spośród pięciorga dzieci. Rodzina z trudem radzi sobie materialnie, szczególnie po śmierci ojca w 1904 roku. Od dzieciństwa Henryk pragnie zostać księdzem. Matka jednak nie jest w stanie zapłacić za naukę, toteż pełen determinacji chłopiec korzysta bez wahania z okazji bezpłatnej nauki oferowanej przez Ojców od Ducha Św. Niespełna jedenastoletni Henryk samodzielnie udaje się pociągiem do Susy w północnych Włoszech. Wraca po dwóch latach, kontynuuje naukę we Francji w Langogne (Lozère), potem w małym seminarium w swojej diecezji w Graves. Kiedy w 1911 r. kończy w nim naukę, by wstąpić do seminarium duchownego w Rodez, rektor redaguje następującą opinię: Tak wszechstronnie uzdolnionego chłopca jak Henryk nie spotkałem w swoim życiu. Studia w seminarium zostają wkrótce przerwane z powodu wybuchu I Wojny Światowej. Jako ochotnik wstępuje do wojska 12 września 1913 r. 5 sierpnia 1914 r. idzie na front, 18 sierpnia zostaje ranny. Doświadcza bliskiej obecności Teresy od Dzieciątka Jezus; jest pewien, że to ona chroni życie jego oraz jego batalionu. Siostra Teresa oddala pociski, jak powie.
Bierze udział w głównych kampaniach: Verdun, Chemin des Dames, Champagne. Doceniony za zasługi i odwagę, otrzymuje stopień porucznika w 1917 r. Zostaje dwukrotnie udekorowany: krzyżem wojennym oraz orderem Legii Honorowej. Wie, że mógłby zrobić karierę wojskową, rozważa nawet możliwość pozostania w wojsku. Trudne doświadczenie wojny, codzienna bliskość śmierci uczyniły z niego człowieka dojrzałego. Stoi przed bardzo ważną życiową decyzją: wrócić do seminarium czy zostać w armii. Ostatecznie pozostaje wierny pierwotnemu pragnieniu i wybiera drogę kapłaństwa. Potwierdza w ten sposób przekonanie wyrażone w liście do przyjaciela kilka miesięcy wcześniej, 4 kwietnia 1918 r.: Bóg jest jedyną Osobą, dla Której można poświęcić swoje życie.
4 lutego 1922 r. otrzymuje święcenia kapłańskie w Rodez. Ale już dwadzieścia dni później rozpoczyna nowicjat w Zakonie Karmelitów Bosych w Avon, koło Paryża. Nie wie prawie nic o Karmelu, ale jest przekonany, że tam właśnie jest jego miejsce. Jak to możliwe?
13 grudnia 1920 r. podczas rekolekcji subdiakonatu dane jest mu usłyszeć bardzo mocne wezwanie wewnętrzne. Okazją staje się lektura biografii św. Jana od Krzyża, małej, niepozornej książki, której styl uznał za denerwujący. Jednakże to właśnie ona przyczynia się do odkrycia jego karmelitańskiego powołania. To jest dokładnie to! – mówi. Pewność jest absolutna. Aby móc odpowiedzieć na swoje powołanie musi pokonać wiele przeszkód, między innymi początkowy sprzeciw biskupa czy zdecydowany opór ze strony matki, która nawet grozi samobójstwem. Mimo wszystko Henryk wyjeżdża. 13 lutego 1922 r. w liście do matki pisze: Ja także płakałem na myśl o poświęceniu, które na tobie wymusiłem, ale nie mogę się opierać woli Bożej tak jasno pokazanej. Kilka dni później, wracając do celi klasztornej, otwiera Biblię. Jego wzrok pada na słowa: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca. (…) Będziesz ojcem wielu narodów. (Rdz. 12, 1-2) Słowa te zapadają głęboko w jego duszę. Staną się drogowskazem na całe życie: Bóg nakazuje mu kroczyć w wierze tak jak Abrahamowi, ojcu wierzących. Taka jest jego droga, ma żyć wiarą i jej nauczać. Te słowa są również zapowiedzią jego przyszłego ojcostwa duchowego.
Po wstąpieniu do Karmelu Henryk Grialou przybiera imię zakonne: Maria-Eugeniusz od Dzieciątka Jezus. Młody zakonnik, zgodnie z regułą, poświęca codziennie dwie godziny na modlitwę wewnętrzną, której pozostanie wierny do końca życia. Modlitwa od początku staje się najcenniejszym dobrem (…), słońcem i centrum wszystkich codziennych zajęć. Cisza i skupienie kontemplacji sprzyjają wejściu w głębię ducha karmelitańskiego. Czyta dzieła wielkich mistrzów Karmelu: Jana od Krzyża, Teresy z Avili, a także wkrótce beatyfikowanej Teresy od Dzieciątka Jezus. Często powraca do postaci proroka Eliasza i jego podwójnej dewizy: Na życie Pana, Boga Izraela, któremu służę! (1 Krl 17,1) oraz: Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów (1 Krl 19,10.14). Wzorem Eliasza nieustannie pragnie przebywać w stałym kontakcie z Bogiem żywym poprzez modlitwę oraz służyć Mu gorliwie poprzez różnorodną działalność apostolską.
Tuż po zakończeniu formacji zostaje wysłany do Lille, gdzie powierza mu się kierownictwo i redakcję periodyku Carmel. Pod jego przewodnictwem liczba prenumeratorów wzrasta z 300 do 2000 w przeciągu niecałych dwóch lat! Beatyfikacja Teresy z Lisieux w 1923 r., jej kanonizacja w 1925 r., jak i ogłoszenie w rok później św. Jana od Krzyża Doktorem Kościoła, stają się okazją do rozwinięcia intensywnej działalności kaznodziejskiej. Coraz bardziej wzrasta jego renoma jako znakomitego znawcy świętych Karmelu. Zaproszenia napływają z całej Francji; z wielkim sukcesem głosi rekolekcje i konferencje. Katedra w Rodez jest pełna po brzegi, niektórzy muszą stać na zewnątrz. Szczególnym powodzeniem cieszą się jego nauki dotyczące św. Teresy z Lisieux oraz jej doktryny małej drogi ufności i zawierzenia, a przede wszystkim Miłości miłosiernej Boga. Jak powie pod koniec swojego życia: zrozumiałem Miłosierdzie; św. Teresa czuła jego łagodność, ja czuję jego moc.
Lubi nazywać Teresę swoją przyjaciółką z dzieciństwa. Jako jeden z pierwszych rozpoznaje w niej doktora życia mistycznego. Tak właśnie zatytułował swoją konferencję wygłoszoną w czasie Kongresu terezjańskiego w Instytucie Katolickim w Paryżu w 1947 r. Dokładnie pół wieku później, w październiku 1997 r., Jan-Paweł II ogłosi ją Doktorem Kościoła.
W 1928 r. o. Maria-Eugeniusz opuszcza Lille i udaje się do Petit Castelet w pobliżu Tarascon na południu Francji. Zostaje mianowany przełożonym małego klasztoru i dyrektorem niewielkiej szkółki dla trzynastu chłopców. Ojcowie karmelici liczą, że niektóre spośród tych dzieci będą mieć powołanie do Karmelu. On sam jednak w to nie wierzy; wie, że prawdziwy powód jego przybycia na to miejsce jest inny. Jak się wkrótce okaże, intuicja jest słuszna.
W 1932 r. zostaje przeorem zakonu w Agen, w 1936 w Monte-Carlo. W rok później wyjeżdża do Rzymu, by brać udział jako trzeci definitor generalny w centralnej Radzie Zakonu Karmelitów Bosych. W następnych latach również pełni podobną, ale wyższą funkcję: w 1947 r. zostaje pierwszym definitorem generalnym. Później, w 1954 r. po nagłej śmierci generała Zakonu ojca Sylweriusza od św. Teresy, sprawuje urząd generalnego wikariusza. Zostanie w Rzymie do 1955 r. W międzyczasie wraca jednak często do Francji, dokąd wzywają go obowiązki związane z funkcją wizytatora apostolskiego Karmelitanek Bosych. Doprowadza do federacji ich klasztorów. Odbywa również dalekie podróże – wizyty kanoniczne klasztorów Karmelitów – do Palestyny, Iraku, Egiptu, Iranu, Indii, Filipin, itd. Do końca życia pełni ważne funkcje w Zakonie Karmelitów Bosych. Kiedy umiera 27 marca 1967 r. w Notre-Dame de Vie (w Venasque), trwa właśnie jego trzecia kadencja Prowincjała Zakonu Południa Francji, Awinion-Akwitania. Całkowicie oddany w służbie Karmelu i Kościoła, w swoim testamencie duchowym powiedział, że Instytut Notre-Dame de Vie jest wielkim dziełem jego życia oraz, że to on powinien wziąć jakby istotę jego duszy.

Założyciel Instytutu Notre-Dame de Vie

Na długo przed przybyciem w 1928 r. do Petit Castelet, o. Maria-Eugeniusz był przekonany, że ma do spełnienia ważną misję: prowadzić ludzi do Boga drogami wiary i kontemplacji. Później również wyrażał to przekonanie wielokrotnie: Jestem stworzony, by prowadzić ludzi do Boga, jestem przewodnikiem ludzi, mam łaskę prowadzenia ludzi do zjednoczenia z Bogiem. Pragnął przekazać bogactwo duchowości karmelitańskiej, ten skarb duchowy – jak mówił – różnorakim środowiskom, jak największej liczbie osób powołanych do zażyłości życia z Bogiem. Podobnie jak św. Teresa z Lisieux, chciał im odkryć sekrety Boskiego Serca, dać poznać Miłość. Paliło go pragnienie wyjścia do wszystkich szukających Boga, by im mówić o Jego miłości: Ludzie szukający Boga są wszędzie. Ah, gdybym mógł dotrzeć do nich wszystkich, by im mówić o nieskończonej Miłości. Potrzebował pomocy ze strony ludzi świeckich. Odpowiedź wkrótce nadeszła. W niecały rok po przybyciu do Petit Castelet.
W maju 1929 r., w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Św., składają mu wizytę trzy młode kobiety, które tuż po zakończeniu wojny założyły prywatną szkołę w Marsylii. Jedną z nich jest Marie Pila. Wszystkie żywią to samo żarliwe pragnienie: żyć dla Boga pośród ludzi, wykonując codzienne obowiązki zawodowe. Te marzenia odpowiadają oczekiwaniom o. Marii-Eugeniusza. Spotkanie jest decydujące. Młode kobiety pragną się nauczyć sztuki modlitwy, kontemplacji. Na ich prośbę karmelita zaczyna głosić konferencje w Marsylii: uczy kontaktu z żywym Bogiem poprzez modlitwę. Pewnego dnia, po jednej z takich konferencji Marie Pila mówi do niego: Wszystko co mamy, dajemy ojcu. Proszę nam powiedzieć, co trzeba robić, a to zrobimy.
Konieczna jest solidna formacja w ciszy i samotności, by móc żyć ideałem proponowanym przez ojca Marię-Eugeniusza. W 1930 r. pewna tercjarka karmelitańska oferuje mu swoją posiadłość w Venasque, na południu Francji, w pobliżu Awinionu. Na terenie posiadłości znajduje się sanktuarium, w którym Maryja jest czczona od VI wieku. To miejsce nosi nazwę Notre-Dame de Vie – Matki Bożej Życia. Tak też będzie się nazywał przyszły instytut świecki oparty na duchowości karmelitańskiej, który od samych początków naznaczony jest łaską maryjną. Jest rok 1932. Pierwsza grupa kobiet przybywa tutaj, aby uczyć się modlić, odkrywać Ducha Św., a następnie żyć nieustannie w obecności Boga. Ideał jest jasno określony: żyjąc w świecie, ściśle połączyć życie kontemplacyjne z życiem apostolskim, przesycając modlitwą każdy apostolat, żeby świadczyć o Bogu żywym, słowem i życiem. O. Maria-Eugeniusz pragnie uformować prawdziwych świadków Boga żywego, chodzi o żywe świadectwo, dane przez kogoś, kto został pochwycony przez Boga i kto, poprzez swoje słowa, gesty, swoją postawę, ukazuje Boga w życiu, którym On zawładnął.
Instytut zaczyna się prężnie rozwijać. Założyciel od początku ustala wymagania: konieczne są dwa lata formacji po to, żeby odkryć w tym czasie Boga i przylgnąć do Niego. Niezbędne są regularne powroty do Notre-Dame de Vie, formacja oparta na doktrynie świętych Karmelu, modlitwa w wymiarze dwóch godzin dziennie. O. Maria-Eugeniusz nazywa Instytut szkołą Boga: Jesteście tutaj, by ukształtować w sobie dusze pełne Boga, po to, by Bóg stał się waszą siłą, waszym światłem, waszym życiem, w najgłębszym i najbardziej uniwersalnym znaczeniu tego słowa.
W 1948 r. Instytut jest erygowany na prawach diecezjalnych, 24 sierpnia 1962 r. na prawach papieskich. Ostateczne zatwierdzenie trzech gałęzi: żeńskiej, męskiej i kapłańskiej Instytut uzyskał w 1983 r.

Przewodnik duchowy na drogach ku świętości

Kiedy się mówi o ojcu. Marii-Eugeniuszu jako przewodniku duchowym, należy przede wszystkim odesłać do jego działalności jako niestrudzonego nauczyciela i przewodnika duchowości karmelitańskiej. Jako autora Chcę widzieć Boga (1949) oraz Jestem córką Kościoła (1951). Dzieło jest syntezą doktryny świętych Karmelu, a także owocem duchowego doświadczenia autora. Jak pisał w 2012 roku ojciec François-Marie Léthel OCD, teolog konsultor Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych: Zatwierdzenie heroiczności cnót o. Marii-Eugeniusza kładzie na całej jego doktrynie nową pieczęć autentyczności. Tak jak „Sumę Teologiczną” św. Tomasza, wszystkie jego pisma, a szczególnie jego arcydzieło, wielką syntezę „Chcę widzieć Boga”, należy czytać teraz jako dzieło świętego, który osobiście żył tym, czego uczy. Kościół daje nam tego gwarancję.
Już jako młody karmelita ojciec Maria-Eugeniusz był przekonany o ogromnym bogactwie teologicznym doktryny mistrzów Karmelu, o owocach, jakie przyniosłoby zgłębianie intelektualne ich nauczania. Marzę o tym, by w przyszłości powstała tutaj
(w Notre-Dame de Vie – przyp. autora) szkoła duchowości oparta na solidnym życiu duchowym, szkoła formacji teologicznej, biblijnej, praktycznej w służbie Kościoła i całego świata. Pragnął, by studia teologiczne były zakorzenione w intensywnym życiu modlitewnym po to, żeby wiedza nie żywiła się jedynie odkryciami zdobytymi poprzez intelekt, ale także regularnymi i osobistymi spotkaniami z Bogiem.
Ogrom pracy i dzieł o. Marii-Eugeniusza może dziwić; wyjaśnić je może jedynie siła dana mu przez działającą obecność Ducha Świętego, jak pisze naoczny świadek, Thérèse Remy. Marie Pila (1896-1974), współzałożycielka Instytutu, która najlepiej znała karmelitę, niedługo po jego śmierci wyrazi to jeszcze dobitniej: Z Duchem Świętym dotyka się, jak się wydaje, tajemnicy o. Marii-Eugeniusza. Sekret o. Marii-Eugeniusza leży w całkowitym oddaniu i poddaniu się działaniu Ducha Św. Bez odniesienia się do tego porządku nadprzyrodzonego nie można zrozumieć jego osoby.
Sam karmelita i założyciel Instytutu nieustannie żył Duchem Św. i o Nim mówił: Wszyscy prawdopodobnie zauważyli, że kiedy mówię o Duchu Św., zazwyczaj ‘zapalam’ się dosyć łatwo, nazywam Go moim Przyjacielem i myślę, że mam ku temu powody. Całe moje życie opierało się na poznawaniu, na odkrywaniu Ducha Św. Tak właśnie było na początku mojego życia zakonnego i przy wielu okazjach, gdzie jak sądzę, zostałem pochwycony przez Ducha Św. w sposób mocny, w sposób absolutnie pewny. Marie Pila tak skomentowała powyższą wypowiedź o. Marii-Eugeniusza: Był pełen Ducha Św., bardzo współczuł tym, którzy nie poznali tej Miłości. Wielu, jak myślał, zatrzymuje się w drodze, ponieważ nie doświadczyło prawdziwej miłości, tej miłości, która jest w Bogu.
Odkrywał Ducha Św. i uczył Go odkrywać. Tego, kim On jest, że jest Miłością, która się daje. Uczył, jakie są Jego zwyczaje i Jego sposoby działania w sobie i w innych. Uczył, jak z Nim i w Nim przebywać. Mówił, że Jego radością jest przebywanie w nas, że cała nasza świętość jest zawarta w myśli Ducha Św. i On ją realizuje z wielką miłością. Ale potrzebna Mu jest nasza uległość o wiele bardziej niż nasza siła (…). Musimy być otwarci na Ducha Św.: oto pierwszy warunek naszego życia duchowego.
Czym jest to panowanie Ducha Świętego? Jego największym dziełem w człowieku, w świętym, jest upodobnienie go do Chrystusa. W Wielki Piątek, 27 marca 1967 r., na trzy dni przed swoją śmiercią, o. Maria-Eugeniusz wypowiedział te słowa: Jezu, kocham Cię! Wydaje mi się, że kocham Cię w sposób doskonały i że się do Ciebie upodobniłem.
Święci są doskonałym odbiciem Jezusa przez miłość. Jak mówi św. Jan-Paweł II: Świętość bowiem polega na miłości. Świętość jest szczególnym podobieństwem do Chrystusa. Jest podobieństwem przez miłość.

Updating…
  • Brak produktów w koszyku.